"I choć bywa, że człowieka się przygarnie, to wciąż karze się i karze go za tamto."
Seweryn Krajewski
Czy można przejść do następnego etapu w życiu mając czystą kartę?
Oraz, czy warto.
Oceniać jest ławo, mierzyć ludzi swoją miarą - najwygodniej. Patrzeć zaś obiektywnie zarówno na siebie, jak i na otocznie, jest niezmiernie trudno. Czasem chciałoby się zostawić za sobą wszystkie złe wspomnienia i zacząć życie od nowa. Owszem, niekoniecznie dobrze jest rozpamiętywać przykre wydarzenia, ale kim bylibyśmy dziś, gdyby nie one? Do pewnego przynajmniej stopnia kimś innym. Podatni na ocenę innych ludzi będziemy nieco trudniej radzili sobie z rzeczywistością, "naznaczoną" wspomnieniami.
Jedna z cech, która moim zdaniem w największym stopniu buduje charakter Człowieka to umiejętność wykorzystania wcześniejszych doświadczeń do nadania kierunku dalszemu życiu. Myślę, że jest to ważne w momencie, gdy te doświadczenia mogą Nam pomóc w przyszłości dokonać słusznego wyboru, pójść w tę lepszą stronę. Nie mamy bowiem obowiązku postępować zgodnie z wytyczoną wcześniej ścieżką, jeśli okazała się ona zła!
A ludzie, których spotykamy na kolejnych etapach swojego życia - czy mają prawo orzekać o słuszności, mniej lub bardziej wątpliwej, naszych poczynań? Czy mają prawo karać Nas znajomi, przyjaciele, rodzina, partner? Sądzę, że mają prawo powiedzieć, co o tym myślą, ale nie za wszelką cenę naprowadzać Nas na "właściwą drogę".
Jestem daleka od generalizowania, prawdopodobnie sama częściej lub rzadziej nie zachowuję się "poprawnie", jednak o tym, co jest dobre a co złe w moim postępowaniu wolałabym przekonać się sama.
Między tymi słowami nie kryje się deklaracja "rezygnuję z partnerstwa i przyjaźni" ani też "podejrzewam wszystkich o złe intencje". Moim zamysłem jest natomiast wyrażenie przekonania, że wielu spośród Nas chciałoby być traktowanym w ten oto sposób - żyj i pozwól żyć innym.
Ja nie wchodzę w kolejne etapy życia z czystą kartą, bo staram się doceniać wszystko, co mnie spotkało. A czy to jest słuszne, czy można oraz czy warto to robić - to sprawa indywidualna.
fot. Michał Monart
www.michalmonart.com
Jedna z cech, która moim zdaniem w największym stopniu buduje charakter Człowieka to umiejętność wykorzystania wcześniejszych doświadczeń do nadania kierunku dalszemu życiu. Myślę, że jest to ważne w momencie, gdy te doświadczenia mogą Nam pomóc w przyszłości dokonać słusznego wyboru, pójść w tę lepszą stronę. Nie mamy bowiem obowiązku postępować zgodnie z wytyczoną wcześniej ścieżką, jeśli okazała się ona zła!
A ludzie, których spotykamy na kolejnych etapach swojego życia - czy mają prawo orzekać o słuszności, mniej lub bardziej wątpliwej, naszych poczynań? Czy mają prawo karać Nas znajomi, przyjaciele, rodzina, partner? Sądzę, że mają prawo powiedzieć, co o tym myślą, ale nie za wszelką cenę naprowadzać Nas na "właściwą drogę".
Jestem daleka od generalizowania, prawdopodobnie sama częściej lub rzadziej nie zachowuję się "poprawnie", jednak o tym, co jest dobre a co złe w moim postępowaniu wolałabym przekonać się sama.
Między tymi słowami nie kryje się deklaracja "rezygnuję z partnerstwa i przyjaźni" ani też "podejrzewam wszystkich o złe intencje". Moim zamysłem jest natomiast wyrażenie przekonania, że wielu spośród Nas chciałoby być traktowanym w ten oto sposób - żyj i pozwól żyć innym.
Ja nie wchodzę w kolejne etapy życia z czystą kartą, bo staram się doceniać wszystko, co mnie spotkało. A czy to jest słuszne, czy można oraz czy warto to robić - to sprawa indywidualna.
fot. Michał Monart
www.michalmonart.com

