czwartek, 27 czerwca 2013

Z dnia na dzień.

"Jestem rozdrażniona, mam chęć szorować kamieniem po szybie"
Agnieszka Osiecka


Stałam się bardzo ponura w ostatnich dniach. Jeśli zobaczysz mnie znienacka, pomyślisz być może, że to nie ja. Zawołaj wtedy, bym się uśmiechnęła, bo całkiem już zapomnę, jak się to robi. Zapytaj, dlaczego mam spuszczoną głowę - przypomnisz mi wtedy, że w brzydki sposób się garbię i oram nosem po ziemi.  Albo zignoruj, żeby nie było mi wstyd za siebie.

Szukam, szukam drogi.

niedziela, 19 maja 2013

sobota, 4 maja 2013

Je ne regrette rien



Niemal wszędzie trzymam twarz w podparciu. To znak zadumania.

  



ja jeszcze z wiosną się roztańczę!


środa, 3 kwietnia 2013

Co się stało kwiatom?

Nigdy, nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawaj.
W.Ch.


Gdzie jest zimno, za oknem czy w domu?  Dokąd zmierzają siły, i dlaczego w tę niewłaściwą stronę? Dlaczego to, co było metafizyczne, nieodgadnione, teraz wydaje się być nader przyziemne? Surowa rzeczywistość, nic w niej nie pachnie wiosną. Każdy kolejny centymetr śniegu ogranicza i przytłacza.
Jak dobrze, że można zrzucić winę na pogodę. 

Kiedy już moim krótkoterminowym celem przestanie być czekanie na promienie słońca, w których pokładam ogromną nadzieję, dalsze zmiany staną się nieuniknione. Przede wszystkim - zmiana sposobu myślenia. W pierwszej kolejności, chciałabym przestać siać w swojej głowie negatywne myśli, które nie niosą ze sobą żadnego pożytku, ani dla mnie, ani dla otoczenia. Później będzie z górki.

Oczekiwanie na moment, kiedy przebudzenie będzie znów sprawiało większą radość niż zasypianie daje nadzieję, o ile nie jest to oczekiwanie bezczynne. Potrzebuję więcej wyzwań, niż wykonanie kolejnych treningów. Agnieszko, pora znów zacząć Żyć.

piątek, 29 marca 2013

Zamyślam się czekając na wiosnę!

"Dzieje się ze mną coś niedobrego
śni mi się mięso
śni mi się krew
chciałabym wyjąć serce spod żeber
i połknąć z nim cały mój lęk"  



Zagubieni książę jesteśmy. Zwłaszcza wieczorową porą.

Jest ciepło, przytulnie, niezależnie od tego, czy siedzisz sam, czy towarzyszą Ci bliskie osoby, czerpiesz niezwykłą przyjemność z możliwości zagłębienia się w swoje myśli, dość dobrze masz je opanowane, poukładane, są jak ciepły koc, który idealnie Cię otula. Wiesz, że to, co w życiu osiągnąłeś plus odpowiednia dawka słońca i optymizmu wystarczy, by uczynić Cię szczęśliwym Człowiekiem. Czego się boisz?

Niezidentyfikowane źródło lęku nie daje Ci spokoju. Wiesz, że zawsze spadasz na cztery łapy, ale wiesz też, że prędzej czy później kolejny upadek nastąpi. Nie jesteś w stanie uodpornić się na nieprzewidziane jutro. 

Dziś mój lęk zadziałał jak samospełniająca się przepowiednia. Mam jeszcze większą motywację, by udoskonalić swój sposób myślenia. To w mojej głowie rodzą się wszystkie sukcesy i porażki. Choćbym miała powolutku czołgać się do osiągnięcia celu, wiem, że nie ma innej drogi. Innej aniżeli przyjąć pokorną i wdzięczną postawę względem Życia. W prezencie na Święta dostałam ogromny przejaw ludzkiej życzliwości i cierpliwości dla moich nieposkromionych czynów. Z jednej strony myślę, że to nie powinno się wydarzyć, moje zachowanie powinno być bardziej ostrożne i wyważone. Z drugiej strony jednak, kiedy po raz kolejny szczęście w nieszczęściu podane jest mi na tacy w postaci dobra ze strony innego Człowieka, czerpię z tego garściami i układam to wspomnienie na półce pozytywnych doświadczeń.

Życzę Wam Życzliwości, dla siebie i dla innych. Rzeczywistość kształtujemy sami i to od nas zależy, z jakim nastawieniem do otoczenia wyjdziemy spod ciepłego koca.

poniedziałek, 18 marca 2013

A wszystko to bo bywam nadpobudliwa.



"Rozbierz mnie.
Słowo w słowo.
A zobaczysz, ile noszę
milczenia."
M. B.


Nie opuszcza mnie stado refleksji, a to wszystko przez zmiany, zmiany, zmiany.

Wydawało mi się, nie dalej jak miesiąc temu, że moje życie zaczęło toczyć się w dość konkretnym kierunku. I co? Wymyśliłam sobie kolejny przewrót. Niby nic wielkiego a jednak będę musiała wypracować sobie nowy rytm życia. Jestem podekscytowana, zniecierpliwiona i pełna obaw.

Wierzę, że każda ważna decyzja zbliża Nas do celu. Jeśli okaże się, że zabłądziłam, nikt mi nie będzie mógł wmówić, że zrobiłam to nieświadomie. Nie przyjęłam do wiadomości żadnego argumentu, który przemawiał za tym, by zostać w miejscu.


Chłód na zewnątrz jest jeszcze ponad moje siły, niebawem wrócę do Was ze zdjęciami, a teraz małe wspomnienie zeszłorocznych promieni słonecznych, jedno z moich ulubionych. Było zamieszczone tutaj.


wtorek, 12 marca 2013

Próbuję stwierdzić, czy to jedna z tych lepszych czy gorszych chwil.


„Nie pozwól abym cię zwiódł Niech nie zwiedzie cię moja twarz.
Noszę bowiem tysiąc masek – masek, których boję się zdjąć,
a żadna z nich nie jest mną. 
 Udawanie jest sztuką,
która stała się moją drugą naturą.
Ale ty nie daj się oszukać.

Zaklinam cię na Boga, nie pozwól się oszukać."
Charles C.Finn


Odkąd po raz pierwszy przeczytałam te słowa, lubię się w nie zagłębiać. Dziś moja maska ponownie skrywa to, co najbardziej we mnie nieodgadnione. A Twoja? Często się nad tym zastanawiam. Bywają chwile, że wiem, ale są one zbyt krótkie bym mogła zatrzymać rozmyślania na tym etapie. Jeszcze nie odkryłam Twojej natury. Dzięki temu wciąż mogę wierzyć, że nie jesteś Cieniem.




by Paulie Ney

wtorek, 19 lutego 2013

niedziela, 17 lutego 2013

Dużo myśli, mało słów.

"Czasami nocą robiła się malutka i wystraszona, przekonana, że cokolwiek ma w życiu dobrego, zaraz to straci i nie będzie mogła nic na to poradzić."
J.C.


Wciąż się zastanawiam, czy potrafię docenić to, co mam. I czy zasługuję na wszystko to, co otrzymuję.

A wiem, że są tacy, którzy jeszcze we mnie wierzą, nawet w momencie gdy w duchu karcę od rana do wieczora swą krnąbrność. O łaskawy losie.




Kilka zdjęć z telefonu z krótkiej mej przyjemności, a jakże ważnej.





Dziękuję, że jesteście!

czwartek, 14 lutego 2013

Nie brookliński most

Czasem się zastanawiam, jaka jest granica smutku Człowieka. Kiedy popadamy w zły nastrój, z którego otrząśniemy się jak tylko uśmiechnie się do Nas ktoś życzliwy, a kiedy sam uśmiech tej Osoby już nie wystarczy?

I, co musi się takiego w życiu stać, by wyjście z owego smutku wydawało Nam się niemożliwe?
Prawdopodobnie Nasz pocieszyciel powie, że zawsze mogło być gorzej, że przecież mamy to, to i jeszcze tamto, a niektórzy nie mają rodziny, są nieuleczalnie chorzy, nie mają dachu nad głową. Owszem, będzie to prawdą. Ale my przecież nie chcemy być lepsi od innych, my tylko potrzebujemy tego jednego, konkretnego bodźca, którego brak spędza Nam sen z powiek a którego pojawienie się uczyni Nas we własnym mniemaniu szczęśliwymi. A kiedy Nam się to uda, znajdziemy w sobie mnóstwo siły i serdeczności, by wyciągnąć rękę do innych potrzebujących.

Jak zatem przebić się na tę drugą stronę? Czy smutek rozdzierający jak tygrysa pazur nie pogrąży Nas na tyle mocno, że bez pomocy osób z zewnątrz nie uda Nam się z niego wyjść? Kto ma rację - ten, kto mówi - pomogę Ci , czy ten, który próbuje Nam wmówić - Musisz poradzić sobie sam! ? Innymi słowy, jak dać bodziec do działania osobie pogrążonej w smutku?

Dobrze mieć obok siebie kogoś, kto Nas otrząśnie ze stanu permanentnej apatii i będzie próbował zmusić do samodzielnego wyjścia z trudnej sytuacji. Pytanie brzmi, jak rozpoznać moment, w którym ktoś pogrążony w smutku już nie będzie potrafił skorzystać z dobrej rady i zacząć działać na własną rękę. Niezwykle cenną umiejętnością wydaje mi się być rozpoznanie stanu drugiego Człowieka, który bez Naszej pomocy nie będzie umiał dostrzec piękna Życia. Czasem tak niewiele trzeba..


________________________
                                                                                               
Happy Valentine's Day ♥
 

niedziela, 10 lutego 2013

Te witraże.. na pewno powstaną.


"Młodość jest jak te butelki, które rozwalaliśmy o ściany.  Nie można ich skleić z powrotem ale jest jeszcze szansa dla każdego z nas, marnych ciuli, że przyjdzie ktoś, kto ułoży z nich witraże."
Piotr Czerwiński




Będzie cukierkowo do wyrzygania. Z okazji moich nowych zasłon.






support - Maja i Łukasz.

piątek, 8 lutego 2013

Życie kocham cię nad życie ♥

Znosi cierpliwie niepokój słów
Gorzkie niejedno przeżycie
Aby na koniec powiedzieć znów,
Że jakże piękne jest życie.
Marek Grechuta



Usłyszałam niedawno takie zdanie: "Ja to mam szczęście, nigdy nie przejmuję się pogodą bo lubię każdą porę roku". Jestem szczęśliwa, że spotykam takie osoby na swojej drodze. Każdy tego rodzaju ukłon w stronę Życia rejestruję i zastanawiam się, jak trzeba się czuć, by emanować taką energią. Dążę do doskonałości dzięki takim właśnie osobom.



Brakowało mi tej zmiany, i jak to mam w zwyczaju mówić, nie żałuję. Dobry to zwyczaj, nie żałować.

A teraz biczowanie, zniosę je cierpliwie.




wtorek, 5 lutego 2013

Żyj mój świecie.

Kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień, niech rzuci.
Soyka


Dzisiejszy powiew świeżego powietrza przyniósł mi do głowy pewną myśl z cyklu "że też nie wpadłam na to wcześniej". Pewnie nie stałoby się to, gdyby nie muzyka w tle, którą "męczę" nieustannie od lat kilku. 

Uświadomiłam sobie, że ciągłe upieranie się na słuchaniu utworów, w których mogę doszukać się głębszego sensu, wpływa znacząco na moje rozterki. Nie potrafię zrelaksować się przy muzyce tanecznej, każdą wolną chwilę wykorzystuję na interpretację treści refleksyjnych piosenek zajmujących znaczną część twardego dysku mojego laptopa. Nie wiem czy powinno być mi z tym dobrze czy źle, prawdopodobnie w ogóle fakt ten nie podlega ocenie, bo jest to po prostu część mnie.
Niemniej, nie jest to łatwe bytowanie. Największe zmęczenie materiału następuje w momencie, gdy przez kilka dni słucham poezji śpiewanej. Mam wtedy wrażenie, że powinnam przestać myśleć przez co najmniej następny tydzień, by siła wachlarzu odczuwanych emocji zelżała do minimum. Ile można codziennie godzinami sycić się słowami "Nie myśl, że nie kocham, lub że tylko trochę. Jak cię kocham nie powiem no bo nie wypowiem - tak ogromnie bardzo, jeszcze więcej może", albo też "Spotkali się po latach na środku ulicy i nie mogą się sobie nadziwić, że oboje są tacy siwi, niczym przebierańcy udający prawdziwych". Nieco się obawiam, że przez całe życie.

Niemałego wysiłku wymaga "opanowanie się" w towarzystwie. Każdy, kto mnie zna, wie, że na imprezie na początek najchętniej włączyłabym utwór "Czarny chleb i czarna kawa". Nie są to wysublimowane preferencje muzyczne, jednak kiedy spojrzenia znajomych mówią "litości!", odpuszczam. W domowym zaciszu nadrobię, po stokroć.
 
Dzień bez Pana Seweryna wydaje się być dniem straconym. Chyba że przyjdziesz do mnie z gitarą i zaśpiewasz "Father and Son".







środa, 30 stycznia 2013

Nie, nie łatwo

"I choć bywa, że człowieka się przygarnie, to wciąż karze się i karze go za tamto."
Seweryn Krajewski


Czy można przejść do następnego etapu w życiu mając czystą kartę?

Oraz, czy warto.

Oceniać jest ławo, mierzyć ludzi swoją miarą - najwygodniej. Patrzeć zaś obiektywnie zarówno na siebie, jak i na otocznie, jest niezmiernie trudno. Czasem chciałoby się zostawić za sobą wszystkie złe wspomnienia i zacząć życie od nowa. Owszem, niekoniecznie dobrze jest rozpamiętywać przykre wydarzenia, ale kim bylibyśmy dziś, gdyby nie one? Do pewnego przynajmniej stopnia kimś innym. Podatni na ocenę innych ludzi będziemy nieco trudniej radzili sobie z rzeczywistością, "naznaczoną" wspomnieniami.

Jedna z cech, która moim zdaniem w największym stopniu buduje charakter Człowieka to umiejętność wykorzystania wcześniejszych doświadczeń do nadania kierunku dalszemu życiu. Myślę, że jest to ważne w momencie, gdy te doświadczenia mogą Nam pomóc w przyszłości dokonać słusznego wyboru, pójść w tę lepszą stronę. Nie mamy bowiem obowiązku postępować zgodnie z wytyczoną wcześniej ścieżką, jeśli okazała się ona zła!

A ludzie, których spotykamy na kolejnych etapach swojego życia - czy mają prawo orzekać o słuszności, mniej lub bardziej wątpliwej, naszych poczynań? Czy mają prawo karać Nas znajomi, przyjaciele, rodzina, partner? Sądzę, że mają prawo powiedzieć, co o tym myślą, ale nie za wszelką cenę naprowadzać Nas na "właściwą drogę".

Jestem daleka od generalizowania, prawdopodobnie sama częściej lub rzadziej nie zachowuję się "poprawnie", jednak o tym, co jest dobre a co złe w moim postępowaniu wolałabym przekonać się sama.
Między tymi słowami nie kryje się deklaracja "rezygnuję z partnerstwa i przyjaźni" ani też "podejrzewam wszystkich o złe intencje". Moim zamysłem jest natomiast wyrażenie przekonania, że wielu spośród Nas chciałoby być traktowanym w ten oto sposób - żyj i pozwól żyć innym.

Ja nie wchodzę w kolejne etapy życia z czystą kartą, bo staram się doceniać wszystko, co mnie spotkało. A czy to jest słuszne, czy można oraz czy warto to robić - to sprawa indywidualna.



fot. Michał Monart 
www.michalmonart.com

poniedziałek, 21 stycznia 2013

W rytm Skaldów

I ja żegnałam nieraz kogo, i powracałam już nie taka.

Jakiś czas temu w moim życiu nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Pomyślałam, że jeszcze tylko zmienię fryzurę i wtedy już nic nie będzie takie samo jak jeszcze kilka tygodni temu. Niesamowicie ekscytujące, zwłaszcza, że każda zmiana miała wymiar pozytywny, a chcąc rzec śmielej, użyję słowa: zbawienny. Tak! 

W ten oto sposób zaczęły się w mej głowie przepychanki myślowe na temat Szczęścia. 
Co to znaczy - być Szczęśliwym?

Odpowiedź wydaje mi się teraz taka oczywista! Nagle, kiedy uświadomiłam sobie, czego pragnę najbardziej (oczywiście w tym konkretnym momencie, nie mam planu na lata, jeszcze), życie stało się prostsze. Swoimi półprzezroczysto-dwukolorowowymi oczami patrzę na wszystko bardziej przenikliwie, bardziej świadomie i, co najważniejsze, bardziej radośnie. 

Zrozumiałam też, z czego brały się, przynajmniej częściowo, moje wcześniejsze smutki. To proste i smutne - z negatywnego myślenia! Ach, jakaż byłam w tym nieokrzesana.

Dziś rozpiera mnie energia, a tym, co daje mi jej najwięcej jest świadomość, że za dobry nastrój odpowiada moja wewnętrzna harmonia.



Szlachetnopaczkowa grupa wtargnęła w moje życie z impetem i wypełniła radością, dlatego też poniżej jedna z moich ulubionych fotek - na znak harmonii :)

[chyba jest coś nie tak z formatem?]





Zapraszam :)