czwartek, 14 lutego 2013

Nie brookliński most

Czasem się zastanawiam, jaka jest granica smutku Człowieka. Kiedy popadamy w zły nastrój, z którego otrząśniemy się jak tylko uśmiechnie się do Nas ktoś życzliwy, a kiedy sam uśmiech tej Osoby już nie wystarczy?

I, co musi się takiego w życiu stać, by wyjście z owego smutku wydawało Nam się niemożliwe?
Prawdopodobnie Nasz pocieszyciel powie, że zawsze mogło być gorzej, że przecież mamy to, to i jeszcze tamto, a niektórzy nie mają rodziny, są nieuleczalnie chorzy, nie mają dachu nad głową. Owszem, będzie to prawdą. Ale my przecież nie chcemy być lepsi od innych, my tylko potrzebujemy tego jednego, konkretnego bodźca, którego brak spędza Nam sen z powiek a którego pojawienie się uczyni Nas we własnym mniemaniu szczęśliwymi. A kiedy Nam się to uda, znajdziemy w sobie mnóstwo siły i serdeczności, by wyciągnąć rękę do innych potrzebujących.

Jak zatem przebić się na tę drugą stronę? Czy smutek rozdzierający jak tygrysa pazur nie pogrąży Nas na tyle mocno, że bez pomocy osób z zewnątrz nie uda Nam się z niego wyjść? Kto ma rację - ten, kto mówi - pomogę Ci , czy ten, który próbuje Nam wmówić - Musisz poradzić sobie sam! ? Innymi słowy, jak dać bodziec do działania osobie pogrążonej w smutku?

Dobrze mieć obok siebie kogoś, kto Nas otrząśnie ze stanu permanentnej apatii i będzie próbował zmusić do samodzielnego wyjścia z trudnej sytuacji. Pytanie brzmi, jak rozpoznać moment, w którym ktoś pogrążony w smutku już nie będzie potrafił skorzystać z dobrej rady i zacząć działać na własną rękę. Niezwykle cenną umiejętnością wydaje mi się być rozpoznanie stanu drugiego Człowieka, który bez Naszej pomocy nie będzie umiał dostrzec piękna Życia. Czasem tak niewiele trzeba..


________________________
                                                                                               
Happy Valentine's Day ♥
 

30 komentarzy:

  1. Wesołych Walentynek ♥Zapraszam do mnie ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze mieć osobę , która nas wspiera ;) choć trzeba ją długo szukać;)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja na Twój smutny post odpowiem tak: będzie wiosna, będzie wszystko, słońce, uśmiech i miłość ;):*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, faktycznie smutek się przedziera przez te słowa, ale nie popadłam w smutną melancholię :) raczej w stałą, nieuleczalną. Tak już mam, że nawet jak życie biegnie miło i spokojnie, potrzebuję "kartkę i długopis", żeby swoje myśli uporządkować. :*

      Usuń
  4. Mądre słowa. Warto mieć obok siebie bliską osobę, która nami "potrząsie" jeśli będzie trzeba, doradzi i powie coś co bardzo potrzebujemy usłyszeć!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wesołych walentynek <3
    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. chciałabym powiedzieć, że nie warto się smucić, ale często sama jestem w takim humorze. Szczęśliwych walentynek i dla Ciebie :>

    OdpowiedzUsuń
  7. zgadzam sie z toba w stu procentach..!
    mam nadzieje, ze bedzie dobrze..! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja wolę dzialać sama, ale najpierw ktoś musi mnie zmotywować... czyli i to, i to.
    a gdzie cytat? :< zawsze jest.

    OdpowiedzUsuń
  9. świetnie to napisałaś !

    OdpowiedzUsuń
  10. Też czasem zastanawiam się czy istnieje taka granica .

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny tekst, a tytuł kojarzy mi się z moim ulubionym filmem "Pożegnalny walc". Tam smutek na d główną bohaterką wziął górę i wygrał, ale ja mam taką zasadę, że każdego doła przetrzymam, ale wyciagnę z jego przyczyn wnioski, którego w pewien sposób mnie wzmocnią:). Nawet w najgorszej sytuacji nie wyobrażam sobie chęci popełnienia samobójstwa:/

    OdpowiedzUsuń
  12. Życiowe, dokładnie tak jest. Ja uważam, ze większość złych nastrojów mija wiosną ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Obecność takiej osoby, która zawsze będzie, jest bardzo ważna. Przynajmniej dla mnie była w kryzysowych momentach.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny tekst. Czuję trochę smutku :)

    OdpowiedzUsuń
  15. kochana....
    ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
    całusy:*
    OLA

    OdpowiedzUsuń
  16. dobrze napisane. Ja w złych chwilach raczej wolę sama sobie radzić. Chyba ,że już mam mega cdół to najblizsi motywują mnie do działania;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Super napisane :))


    Pozdrawiam,
    KAMSON.pl
    KAMILPIECIUL.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Na pewno trzeba bacznie obserwować drugą osobę, wtedy na pewno wyłapiemy moment, kiedy będzie potrzebować naszej albo nawet jeszcze innej pomocy :)
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  19. super tekst ;) zapraszamy do nas ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Poruszasz ważne i trudne tematy. Hmmm. Trudno jest wyczuć ten moment, ale ja mam dozycia filozoficzne podejście. wierzę, że czasami człowiek w samotności musi uporządkować swoje emocje, każdy z nas przeżywał momenty tak rozdzierającego smutku i samotności, jak mówi poeta: " Nie pozna smaku prawdziwego zycia ten, kto przez tunel samotności się nie przeczołga". Z drugiej strony, człowiek spotyka na swej drodze ludzi w odpowiednim momencie, gdy nie może juz swego smutku i samotności dzwigac dalej sam, wtedy ważne jest każde serdeczne słowo - ono może komus zycie uratować. Tak , jak inni dla nas, tak my dla innych - często nieswiadomie jestesmy takimi "aniołami"> Uswiadomiła mi to pewna historia.
    Kiedyś jedna moja - przypadkowo poznana przeze mnie koleżanka - była w bardzo trudnej sytuacji osobistej. Własnie walił się w gruzy jej związek, bez którego nie wyobrażała sobie zycia. Próbowałam jej jakos pomóc, ale nic nie trafialo do niej. Pogodziłam sie z tym, że nie potrafię jej pomóc. Później straciłam z oczu ta dziewczynę. Często o niej myślałam, jak sobie poradziła.Spotkałam ją może po roku, inną, wyciszoną, pogodzoną - odrodzoną, w nowym szczęśliwym związku ( dziś sa już wieloletnim małżeństwem z tym chłopakiem). Powiedziała mi coś, co wprawiło mnie w wielkie zdumienie.
    Powiedziała, że gdy "czołgała się przez swój tunel samotności i bólu", gdy bliska była szaleństwa, to przy zyciu trzymały ją slowa, które kiedys jej powiedziałam:" Jakkolwiek teraz cierpisz, jakkolwiek uważasz za banal to co powiem, to wiedz, że to wszystko przeminie, będziesz jeszcze szczęśliwa i będzie pieknie, tylko to przetrwaj!"
    Mówiąc szczerze, nie bardzo pamiętałam kiedy te słowa wypowiedziałam, ale ona twierdzi, że tylko to pozwoliło jej przetrwać. Powtarzała sobie jak mantrę" Jeszcze będzie dobrze...
    zdumiewająca jest siła słów... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdumiewająca jest siła mądrych słów, kierowanych z głębi serca i popartych silną wiarą w to, co się mówi. Mnie również bliska koleżanka otworzyła w ten sposób oczy - z jej potoku słów wyłapałam zdanie, które uważam za jeden z głównych kluczy do powodzenia relacji międzyludzkich.
      Co do stwierdzenia, że "to wszystko przeminie", mogę potwierdzić, cytując "W rozpaczy swojej nie wychodź na balkon, nie wychodź,
      Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź, nie przychodź,
      Na smugę cienia nie wbiegaj, zaczekaj, trochę zaczekaj!"
      Ściskam :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Thanks for your comment.