I, co
musi się takiego w życiu stać, by wyjście z owego smutku wydawało Nam się
niemożliwe?
Prawdopodobnie
Nasz pocieszyciel powie, że zawsze mogło być gorzej, że przecież mamy to, to i
jeszcze tamto, a niektórzy nie mają rodziny, są nieuleczalnie chorzy, nie mają
dachu nad głową. Owszem, będzie to prawdą. Ale my przecież nie chcemy być lepsi
od innych, my tylko potrzebujemy tego jednego, konkretnego bodźca, którego brak
spędza Nam sen z powiek a którego pojawienie się uczyni Nas we własnym
mniemaniu szczęśliwymi. A kiedy Nam się to uda, znajdziemy w sobie mnóstwo siły
i serdeczności, by wyciągnąć rękę do innych potrzebujących.
Jak
zatem przebić się na tę drugą stronę?
Czy smutek rozdzierający jak tygrysa
pazur nie pogrąży Nas na tyle mocno, że bez pomocy osób z zewnątrz nie uda
Nam się z niego wyjść? Kto ma rację - ten, kto mówi - pomogę Ci , czy ten, który próbuje Nam wmówić - Musisz poradzić sobie sam! ? Innymi
słowy, jak dać bodziec do działania osobie pogrążonej w smutku?
Dobrze
mieć obok siebie kogoś, kto Nas otrząśnie ze stanu permanentnej apatii i będzie
próbował zmusić do samodzielnego wyjścia z trudnej sytuacji. Pytanie brzmi, jak
rozpoznać moment, w którym ktoś pogrążony w smutku już nie będzie potrafił
skorzystać z dobrej rady i zacząć działać na własną rękę. Niezwykle cenną
umiejętnością wydaje mi się być rozpoznanie stanu drugiego Człowieka, który bez
Naszej pomocy nie będzie umiał dostrzec piękna Życia. Czasem tak niewiele trzeba..
________________________
Happy Valentine's Day ♥
pięknie napisane
OdpowiedzUsuńPięknie napisane !
OdpowiedzUsuńWesołych Walentynek ♥Zapraszam do mnie ♥
OdpowiedzUsuńdobrze mieć osobę , która nas wspiera ;) choć trzeba ją długo szukać;)
OdpowiedzUsuńa ja na Twój smutny post odpowiem tak: będzie wiosna, będzie wszystko, słońce, uśmiech i miłość ;):*
OdpowiedzUsuńHmm, faktycznie smutek się przedziera przez te słowa, ale nie popadłam w smutną melancholię :) raczej w stałą, nieuleczalną. Tak już mam, że nawet jak życie biegnie miło i spokojnie, potrzebuję "kartkę i długopis", żeby swoje myśli uporządkować. :*
UsuńMądre słowa. Warto mieć obok siebie bliską osobę, która nami "potrząsie" jeśli będzie trzeba, doradzi i powie coś co bardzo potrzebujemy usłyszeć!
OdpowiedzUsuńWesołych walentynek <3
OdpowiedzUsuńhttp://coeursdefoxes.blogspot.com/
chciałabym powiedzieć, że nie warto się smucić, ale często sama jestem w takim humorze. Szczęśliwych walentynek i dla Ciebie :>
OdpowiedzUsuńracja!
OdpowiedzUsuńLove your blog dear <3
OdpowiedzUsuńX Jenny
Moustache scarf give away :)
zgadzam sie z toba w stu procentach..!
OdpowiedzUsuńmam nadzieje, ze bedzie dobrze..! :)
ja wolę dzialać sama, ale najpierw ktoś musi mnie zmotywować... czyli i to, i to.
OdpowiedzUsuńa gdzie cytat? :< zawsze jest.
tym razem wpleciony w tekst :)
Usuńświetnie to napisałaś !
OdpowiedzUsuńfajnie napisane
OdpowiedzUsuńTeż czasem zastanawiam się czy istnieje taka granica .
OdpowiedzUsuńPiękny tekst, a tytuł kojarzy mi się z moim ulubionym filmem "Pożegnalny walc". Tam smutek na d główną bohaterką wziął górę i wygrał, ale ja mam taką zasadę, że każdego doła przetrzymam, ale wyciagnę z jego przyczyn wnioski, którego w pewien sposób mnie wzmocnią:). Nawet w najgorszej sytuacji nie wyobrażam sobie chęci popełnienia samobójstwa:/
OdpowiedzUsuńswietny tekst Kochana <3
OdpowiedzUsuńŻyciowe, dokładnie tak jest. Ja uważam, ze większość złych nastrojów mija wiosną ♥
OdpowiedzUsuńObecność takiej osoby, która zawsze będzie, jest bardzo ważna. Przynajmniej dla mnie była w kryzysowych momentach.
OdpowiedzUsuńŚwietny tekst. Czuję trochę smutku :)
OdpowiedzUsuńmasz racje zgadzam się :)
OdpowiedzUsuńkochana....
OdpowiedzUsuń♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
całusy:*
OLA
dobrze napisane. Ja w złych chwilach raczej wolę sama sobie radzić. Chyba ,że już mam mega cdół to najblizsi motywują mnie do działania;)
OdpowiedzUsuńSuper napisane :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
KAMSON.pl
KAMILPIECIUL.com
Na pewno trzeba bacznie obserwować drugą osobę, wtedy na pewno wyłapiemy moment, kiedy będzie potrzebować naszej albo nawet jeszcze innej pomocy :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :*
super tekst ;) zapraszamy do nas ;)
OdpowiedzUsuńPoruszasz ważne i trudne tematy. Hmmm. Trudno jest wyczuć ten moment, ale ja mam dozycia filozoficzne podejście. wierzę, że czasami człowiek w samotności musi uporządkować swoje emocje, każdy z nas przeżywał momenty tak rozdzierającego smutku i samotności, jak mówi poeta: " Nie pozna smaku prawdziwego zycia ten, kto przez tunel samotności się nie przeczołga". Z drugiej strony, człowiek spotyka na swej drodze ludzi w odpowiednim momencie, gdy nie może juz swego smutku i samotności dzwigac dalej sam, wtedy ważne jest każde serdeczne słowo - ono może komus zycie uratować. Tak , jak inni dla nas, tak my dla innych - często nieswiadomie jestesmy takimi "aniołami"> Uswiadomiła mi to pewna historia.
OdpowiedzUsuńKiedyś jedna moja - przypadkowo poznana przeze mnie koleżanka - była w bardzo trudnej sytuacji osobistej. Własnie walił się w gruzy jej związek, bez którego nie wyobrażała sobie zycia. Próbowałam jej jakos pomóc, ale nic nie trafialo do niej. Pogodziłam sie z tym, że nie potrafię jej pomóc. Później straciłam z oczu ta dziewczynę. Często o niej myślałam, jak sobie poradziła.Spotkałam ją może po roku, inną, wyciszoną, pogodzoną - odrodzoną, w nowym szczęśliwym związku ( dziś sa już wieloletnim małżeństwem z tym chłopakiem). Powiedziała mi coś, co wprawiło mnie w wielkie zdumienie.
Powiedziała, że gdy "czołgała się przez swój tunel samotności i bólu", gdy bliska była szaleństwa, to przy zyciu trzymały ją slowa, które kiedys jej powiedziałam:" Jakkolwiek teraz cierpisz, jakkolwiek uważasz za banal to co powiem, to wiedz, że to wszystko przeminie, będziesz jeszcze szczęśliwa i będzie pieknie, tylko to przetrwaj!"
Mówiąc szczerze, nie bardzo pamiętałam kiedy te słowa wypowiedziałam, ale ona twierdzi, że tylko to pozwoliło jej przetrwać. Powtarzała sobie jak mantrę" Jeszcze będzie dobrze...
zdumiewająca jest siła słów... Pozdrawiam :)
Zdumiewająca jest siła mądrych słów, kierowanych z głębi serca i popartych silną wiarą w to, co się mówi. Mnie również bliska koleżanka otworzyła w ten sposób oczy - z jej potoku słów wyłapałam zdanie, które uważam za jeden z głównych kluczy do powodzenia relacji międzyludzkich.
UsuńCo do stwierdzenia, że "to wszystko przeminie", mogę potwierdzić, cytując "W rozpaczy swojej nie wychodź na balkon, nie wychodź,
Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź, nie przychodź,
Na smugę cienia nie wbiegaj, zaczekaj, trochę zaczekaj!"
Ściskam :)