niedziela, 7 października 2012

Na zakręcie

"Pan widzi: krzesło, ławkę stół,
a ja - rozdarte drzewo."
Agnieszka Osiecka

Niemożliwe, żeby w życiu nie było zakrętów. Czasem są gwałtowne, ostre, nieoznakowane. Niekiedy prowokujemy je sami. Innym razem zostajemy ostrzeżeni. Czy są zakręty lepsze lub gorsze pod kątem ich gwałtowności? Sądzę, że nie. Być może telefon, który zadzwoni za chwilę odmieni całe moje dotychczasowe życie na lepsze, a może wydarzenie, do którego przygotowuję się miesiącami okaże się katastrofą? I trzecia, zapewne najczęściej spotykana opcja - może moje życie nie zmieni się diametralnie w jedną bądź drugą stronę, bowiem nic nie jest tylko czarne lub białe?

Za którym zakrętem można mieć "jasny wzrok, równy krok jak z marszu"? Kiedy można mieć pewność, że dom, który się zbudowało, jest tym właściwym? Jak bardzo realne jest poczucie szczęścia i spełnienia? Należy dążyć do "idealnie", czy cieszyć się, jeśli jest "dobrze"? Jakie trzeba mieć podstawy, by powiedzieć sobie "stop"? Co jest za lewym rogiem, a co za prawym? Czy chcieć znaczy móc?

Nie wiem tego, nie chcę pewnych rzeczy wiedzieć. Można spędzić sporą część życia na myśleniu "co by było gdyby", można wspominać, żałować, marzyć, czuć wdzięczność... Można bać się zakrętów, a można ich pożądać. Można z nich drwić.

Każdy z Nas znajdzie się na innej ilości zakrętów. Pojawią się jednak pytania "dlaczego teraz?", "dlaczego ja?", "czy będziesz mnie przy tym trzymał za rękę?" lub "dlaczego nie idziesz razem ze mną?". A może powiemy "nie idź tam ze mną"? 

Za zakrętem może nas czekać wspaniała przygoda, ale jeśli powiemy osobie, z którą wiążemy nadzieje, którą Kochamy - "nie idź tam ze mną", czym będzie Szczęście?

piątek, 5 października 2012

Rozczochrana


Kosmate, niepoukładane, dryfujące, bezładne, nieuczesane. Jeszcze bardziej niż włosy na mej głowie. 
Myśli, nie pozostawiajcie mnie w spokoju. 












środa, 3 października 2012

Butterfly


Biała Mistress Pinkerton czeka przy sztachecie,
lecz już Butterfly po ścieżce kroczy:
"Niech się przyjrzą moje smutne oczy
najszczęśliwszej na ziemi kobiecie".
Maria Pawlikowska - Jasnorzewska