"Pan widzi: krzesło, ławkę stół,
a ja - rozdarte drzewo."
Agnieszka Osiecka
Niemożliwe, żeby w życiu nie było zakrętów. Czasem są gwałtowne, ostre, nieoznakowane. Niekiedy prowokujemy je sami. Innym razem zostajemy ostrzeżeni. Czy są zakręty lepsze lub gorsze pod kątem ich gwałtowności? Sądzę, że nie. Być może telefon, który zadzwoni za chwilę odmieni całe moje dotychczasowe życie na lepsze, a może wydarzenie, do którego przygotowuję się miesiącami okaże się katastrofą? I trzecia, zapewne najczęściej spotykana opcja - może moje życie nie zmieni się diametralnie w jedną bądź drugą stronę, bowiem nic nie jest tylko czarne lub białe?
Za którym zakrętem można mieć "jasny wzrok, równy krok jak z marszu"? Kiedy można mieć pewność, że dom, który się zbudowało, jest tym właściwym? Jak bardzo realne jest poczucie szczęścia i spełnienia? Należy dążyć do "idealnie", czy cieszyć się, jeśli jest "dobrze"? Jakie trzeba mieć podstawy, by powiedzieć sobie "stop"? Co jest za lewym rogiem, a co za prawym? Czy chcieć znaczy móc?
Nie wiem tego, nie chcę pewnych rzeczy wiedzieć. Można spędzić sporą część życia na myśleniu "co by było gdyby", można wspominać, żałować, marzyć, czuć wdzięczność... Można bać się zakrętów, a można ich pożądać. Można z nich drwić.
Każdy z Nas znajdzie się na innej ilości zakrętów. Pojawią się jednak pytania "dlaczego teraz?", "dlaczego ja?", "czy będziesz mnie przy tym trzymał za rękę?" lub "dlaczego nie idziesz razem ze mną?". A może powiemy "nie idź tam ze mną"?
Za zakrętem może nas czekać wspaniała przygoda, ale jeśli powiemy osobie, z którą wiążemy nadzieje, którą Kochamy - "nie idź tam ze mną", czym będzie Szczęście?
Nie lubie tych momentów, kiedy jestem na zakręcie i nie wiem, czym się kierować. Zdrowym rozsądkiem, czy chociażby sercem. + Obserwuję!
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie,mądrze napisałaś post :) ja tam wolę zakręty,wolę jak coś się dzieje uwielbiam przygody ;)
OdpowiedzUsuńCzasem takie zakręty w życiu są potrzebne !:)
OdpowiedzUsuńChyba jestem na takim zyciowym zakręcie :) czuje, że się wypalam w pracy i coraz częściej korci mnie by wszystko wywrócic do góry nogami. A znając siebie wiem, że może być to ryzykowna i szalona operacja!
OdpowiedzUsuńszczera prawda i pytania na które nie można odpowiedzieć... może dobrze, może nie.
OdpowiedzUsuńzawsze w zyciu dzieje sie cos po cos
OdpowiedzUsuńDobrze napisane :0 z wszystkim sie zgadzam :*
OdpowiedzUsuńCałuję Tina :*
Uwielbiam ten utwór!
OdpowiedzUsuńCo do teog co napisałaś.... ja zawsze ryzykuje. Gdy czuje że "to nie jest to" rzucam wszystko i w 5 minut mnie nie ma, szukam gdzieś indziej.... do tej pory miałam szczęście, działam instynktownie.
Interesujący blog :) Dziękuję za odwiedziny. Obserwuję =]
OdpowiedzUsuńkochana wspaniały post!!!!
OdpowiedzUsuńzakręty nas uczą pokory dla zycia.
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
pozdrawiam;*
ola
uwielbiam ten tekst Osieckiej ! świetnie napisany post - i właśnie między innymi za takie posty uwielbiam do Ciebie zaglądać :)
OdpowiedzUsuńbuziaki !
Mądry wpis. Nie lubię kiedy muszę wybierać mimo, że chcę obydwu rzeczy... Powstaje wtedy dziwne uczuci, odzywają się wyrzuty sumienia... jakaś masakra..
OdpowiedzUsuńJa często się zastanawiam, co byłoby gdyby, jednak nie miałam i nie mam odwagi rzucić wszystkiego i zacząć od nowa ;/
OdpowiedzUsuńŻycie bez zakrętów byłoby nudne.
OdpowiedzUsuńnic nie dzieje się bez powodu.
OdpowiedzUsuńnie lubie takich momentow "na zakrecie", ale jak iza napisała: nic nie dzieje sie bez powodu.
OdpowiedzUsuńhttp://coeursdefoxes.blogspot.com/